To był ten moment, kiedy dzień już się kończył, ale wszystko wokół dopiero nabierało magii. Na szczycie Góry Miedzianka słońce powoli chowało się za horyzontem, zalewając wszystko ciepłym, złotym światłem.
Gosia i Dawid, wciąż jeszcze zanurzeni w emocjach ślubnego dnia, spacerowali pośród skał i traw, śmiejąc się, przytulając, czasem milcząc razem w ciszy. Ta sesja była ich przedłużeniem – spokojna, prawdziwa, pełna bliskości i naturalnych gestów.
Nie było pozowania. Było tylko światło, wiatr i oni – zakochani i totalnie obecni tu i teraz.




















































