To był jeden z tych dni, kiedy słońce grzeje tak mocno, że powietrze drży, a emocje tylko się potęgują. W zabytkowym kościele w Rytwianach, wśród cienia starych murów i zapachu drewna, Gosia i Paweł powiedzieli sobie „tak”.
Było wzruszenie, było dużo czułych spojrzeń i ten rodzaj ciszy, w której wszystko się czuje mocniej. Ich ślub miał coś z filmu – piękny klimat, szczere emocje i autentyczność, której nie da się wyreżyserować.
Po ceremonii był czas na radość, śmiech i świętowanie z najbliższymi. A ja? Po prostu byłam obok, łapiąc to wszystko, co między nimi – bez ustawiania, bez presji, z sercem.














































































































































































































