Cisza, delikatna mgła unosząca się nad wodą i pierwsze promienie słońca, które powoli wyłaniają się znad tafli jeziora… Tak właśnie zaczęła się sesja narzeczeńska tej zakochanej dwójki.
Spotkaliśmy się o świcie – zanim świat zdążył się obudzić. Byli tylko oni, natura i to ciepłe światło, które stworzyło najpiękniejszy klimat do zdjęć. Bez tłumów, bez rozpraszaczy. Tylko emocje, bliskość i prawdziwa relacja.
Spacerowali po pomoście i pobliskim lesie, śmiali się, przytulali. A ja zatrzymywałam te intymne, ciche momenty, które dzieją się wtedy, gdy nikt nie patrzy – tylko obiektyw.

























